Dzień Taniego Wina — święto prostych przyjemności

4 listopada obchodzimy Dzień Taniego Wina – nieoficjalne, lecz coraz popularniejsze święto, które z przymrużeniem oka celebruje trunek znany z parkowych ławek, studenckich imprez i nostalgicznych wspomnień z czasów młodości.

Choć tanią butelkę wina często traktuje się z pobłażliwym uśmiechem, dla wielu to symbol prostoty, towarzyskości i nieudawanej radości życia. W końcu nie chodzi o rocznik, szczep czy nuty aromatyczne, lecz o to, by móc wznieść toast „za swoje” – nawet jeśli to „swoje” kosztuje kilka złotych.

Nie brakuje też tych, którzy 4 listopada świętują z autentycznym zapałem – w tym wielu miejskich żuli, dla których tanie wino to codzienny towarzysz i swoisty rytuał. W ich wydaniu to nie snobizm, lecz szczerość: tu liczy się chwila, łyk i pogoda ducha, niezależnie od etykiety.

Dzień Taniego Wina to więc nie tylko żartobliwy pretekst do wspomnień czy spotkań, ale też małe święto egalitaryzmu — bo kieliszek (albo plastikowy kubek) może połączyć ludzi z różnych światów.