- Gdzie spędzają dzień?
Zimą dzień rzadko spędza się „na ławce”. To raczej miejsca, gdzie są ludzie i ciepło: galerie handlowe, dworce, sklepy wielkopowierzchniowe, kościoły, biblioteki, przychodnie. Nawet kilka stopni więcej robi różnicę. - Dlaczego blisko ludzi?
Obecność innych to nie tylko ciepło. To też szansa na herbatę, drobne pieniądze, wezwanie pomocy, a czasem po prostu na bycie zauważonym, gdy coś się stanie. - Gdzie spędzają noc?
Część korzysta z noclegowni i ogrzewalni, ale wiele osób nocuje w pustostanach, altankach, piwnicach, na klatkach schodowych. Często są to miejsca znane tylko „lokalnie”. - Dlaczego noclegownia to nie zawsze rozwiązanie?
Bo zwykle działa tylko nocą – rano trzeba wyjść. Do tego dochodzą regulaminy, brak miejsc, konflikty albo strach przed kradzieżą. - Migracja do dużych miast
Osoby w kryzysie bezdomności często przenoszą się z małych miejscowości do dużych miast, bo tam jest więcej jedzenia, organizacji pomocowych i anonimowości. - Skala zjawiska w Polsce
W Polsce żyje około 30 tysięcy osób w kryzysie bezdomności.
Blisko połowa przebywa w największych miastach, mimo że stanowią one mniejszą część kraju. - Ruch to kwestia przetrwania
Zimą trzeba się ruszać – długie stanie w miejscu przy minusowych temperaturach szybko prowadzi do wychłodzenia, nawet jeśli ktoś jest „dobrze ubrany”. - Alkohol nie rozgrzewa – wręcz przeciwnie
Alkohol rozszerza naczynia krwionośne: daje złudne uczucie ciepła, ale w rzeczywistości organizm traci je szybciej, co zwiększa ryzyko hipotermii. - Balansowanie na granicy prawa
Przetrwanie często oznacza funkcjonowanie „na styku” przepisów: spanie w niedozwolonych miejscach, przebywanie tam, gdzie jest zakaz. Mandat czy zatrzymanie mogą tylko pogłębić kryzys. - Największym zagrożeniem jest niewidzialność
Zimą wiele zgonów następuje nie dlatego, że nikt nie chciał pomóc —
ale dlatego, że nikt nie zauważył na czas.