Wszystkich Świętych to jedno z najważniejszych świąt w polskim kalendarzu. Czas zadumy, modlitwy i wspomnień o tych, których już z nami nie ma. Niestety, to również czas, gdy połowa kraju postanawia sprawdzić, czy da się zaparkować dokładnie przy bramie cmentarza, a druga połowa – że „na chwilę, tylko znicze”.
W efekcie wokół nekropolii powstają korki, które mogłyby zainspirować samego Dantego do napisania „Piekła drogowego”. Policja co roku apeluje o ostrożność, ale jak wiadomo – niedzielny kierowca w tym dniu ma misję świętszą niż kogokolwiek innego. To on musi zaparkować tuż obok alejki, najlepiej „pod tym dużym krzyżem, bo zawsze tam staliśmy”.
W tym całym zamieszaniu nie można zapomnieć o innej, często pomijanej grupie odwiedzających cmentarze – żulach. Oni również odwiedzają groby swoich bliskich. Czasem przynoszą znicz, czasem kwiatka, a czasem… wózek złomu, który znalazł się po drodze.
Pan Alfred, znany warszawski, tłumaczy sprawę jasno: „Ciężko przejść, ludzi pełno, ale trochę złomu znalazłem, to musiałem wózkiem podjechać. No jak zostawię, to ukradną!”
I trudno się z nim nie zgodzić – w końcu duch Wszystkich Świętych to także duch wspólnoty i zaradności.
Tak więc niezależnie, czy jedziesz autem, idziesz pieszo, czy prowadzisz wózek na złomie – pamiętaj o bezpieczeństwie, cierpliwości i świętym spokoju. Bo na Wszystkich Świętych każdy z nas ma swoją misję… a niektórzy – jeszcze kilka puszek do zebrania.