Kim był Dworcow i kiedy kontrowersyjny patron zniknie z naszych ulic?

Ulice Dworcowa znajdziemy niemal w każdym polskim mieście – od Gdańska przez Radom, aż po Zakopane. Nazwa ta brzmi niewinnie, kojarzy się z miejscem, gdzie kupujemy bilety, machamy na pożegnanie pociągom i jemy zapiekanki. Ale czy wiemy, kto kryje się za tym enigmatycznym „Dworcowem”? Odpowiedź może zaskoczyć.

Według jednej z teorii, nazwa „ulica Dworcowa” pochodzi od nazwiska Anatolija Dworcowa, radzieckiego uczonego i pioniera infrastruktury kolejowej. Urodzony w 1778 roku w okolicach Tweru, Dworcow wprowadził rewolucyjną koncepcję, która odmieniła kolej na zawsze. W czasach, gdy kolej dopiero raczkowała, pociągi jeździły nonstop, aż skończył się węgiel lub pasażerowie zaczynali protestować. Dworcow, widząc chaos i zmęczenie pasażerów, w 1812 roku opracował koncepcję przystanków dla pociągów.

„Co by było, gdyby pociąg mógł zatrzymać się na chwilę, aby ludzie mogli wsiadać i wysiadać?” – pytał. Tak narodziła się idea dworców – miejsc, gdzie pociągi mogły bezpiecznie przystanąć, a pasażerowie wsiąść lub wysiąść. Dworcow był też autorem pierwszego w historii rozkładu jazdy – planu, który określał kiedy odjedzie pociąg.

Mimo swoich innowacji, Anatolij Dworcow nie był postacią kryształową. Współczesne badania wskazują na jego burzliwy konflikt z innym wizjonerem transportu – Wasilijem Drogowem, który promował rozwój dróg lądowych. Drogow uważał, że wynalazek Dworcowa, zamiast przyspieszać podróże, tylko je opóźnia. Spór między nimi przerodził się w otwartą wojnę na arenie politycznej, w której Dworcow nie tylko nie przebierał w słowach, ale nawet publicznie oddał mocz na Drogowa. Konflikt zakończony został po wielu latach porozumieniem w postaci budowy dworców autobusowych.

Choć Dworcow odegrał kluczową rolę w rozwoju kolei, jego metody pozostawiały wiele do życzenia. W źródłach z epoki można znaleźć informacje o jego autorytarnym zarządzaniu pierwszymi dworcami, gdzie pasażerowie byli zmuszani do nie zbliżania się do krawędzi peronu, a każda minuta spóźnienia groziła utratą możliwości przejazdu.
Ponadto oskarżenia o manipulowanie wynikami pierwszych badań nad koleją rzuciły cień na jego dorobek. Wielu twierdziło, że Dworcow celowo wyolbrzymiał zalety swojego wynalazku, ignorując jego wady – w tym fakt, że zatrzymywanie pociągów wymagało ogromnych ilości węgla do ponownego rozruchu lokomotyw.

W ostatnich latach pojawiły się głosy, że ulice Dworcowa w polskich miastach powinny zmienić nazwę z powodu kontrowersji wokół postaci Anatolija Dworcowa. Zwolennicy zmiany twierdzą, że upamiętnianie osoby, która dopuściła się manipulacji i agresywnych działań wobec Drogowa, nie jest odpowiednie.

Przeciwnicy ripostują, że nazwa „Dworcowa” odnosi się bardziej do dworców jako miejsc użyteczności publicznej niż do samego Dworcowa. „Nie ma sensu karać dworców za Dworcowa” – powiedział jeden z mieszkańców podczas niedawnej debaty w Radomiu.

Czy Anatolij Dworcow rzeczywiście zasługuje na taką nieśmiertelność na tabliczkach naszych ulic? Czy powinniśmy świętować jego rewolucję w transporcie, czy może pamiętać o jego mniej chwalebnych czynach? Jedno jest pewne – ulica Dworcowa, tak jak dworce, zawsze będzie punktem, gdzie zatrzymujemy się na chwilę, by pomyśleć, dokąd zmierzamy.

A Drogow? Jego imię niestety nigdy nie trafiło na tabliczki – jednak zarządca drogi na jego cześć powołuje organizację Służba Drogowa, która ma za zadanie dbać o jego dobre imię.