W Pjongjangu trwa gorączka przygotowań. Korea Północna świętuje 80. rocznicę powstania Partii Pracy Korei – organizacji, która od pokoleń kieruje losem tego państwa z nieugiętą dyscypliną i ideologiczną pasją. Jak donosi północnokoreańska agencja KCNA, w stolicy odbędzie się wielka parada, koncerty, pokazy fajerwerków i defilada wojskowa. Nad wszystkim, jak zawsze, czuwać będzie Kim Dzong Un, który w swoim przemówieniu zapowiedział:
– Z pewnością przekształcę ten kraj w zamożniejszą i piękniejszą krainę oraz w najlepszy socjalistyczny raj na świecie.
Słowa te, wygłoszone z charakterystyczną dla przywódcy pewnością, brzmią jak obietnica nowego początku. Ale dla mieszkańców Korei Północnej codzienność wciąż jest daleka od raju.
Między paradą a miską ryżu
Podczas gdy elita szykuje się do uroczystości, zwykli obywatele stoją w kolejkach po ryż, warzywa i paliwo. W prowincjach, gdzie prąd pojawia się rzadziej niż deszcz, życie toczy się w rytmie przetrwania. Tam patriotyzm mierzy się nie flagą, lecz talerzem.
W miastach, szczególnie w Pjongjangu, mieszkańcy są zobowiązani do udziału w pochodach i dekorowania ulic. Wszędzie pojawiają się czerwone transparenty, portrety Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Propaganda przypomina, że Partia to matka narodu, a jej historia – święta księga narodu koreańskiego.
Żule z północy – bezdomność w kraju bez bezdomnych
Oficjalnie w Korei Północnej nie ma żuli. Nie ma bezdomnych, biednych ani wykluczonych – wszyscy są częścią dumnego, pracującego kolektywu. Ale rzeczywistość, jak to często bywa, lubi płatać figle propagandzie.
Na dworcach, w bocznych uliczkach i na wiejskich stacjach można spotkać ludzi, których system dawno przestał widzieć. To kkotjebi – dosłownie „dzieci-kwiaty”, czyli włóczędzy i sieroty, którzy utrzymują się z żebrania i drobnych kradzieży. Choć oficjalne media o nich milczą, stanowią ciemną stronę północnokoreańskiego „raju”. Dla nich jubileusz Partii to nie święto – to kolejny dzień poszukiwania jedzenia i miejsca do spania.
Raj na plakatach, codzienność w cieniu
Kim Dzong Un mówi o zamożności, nowoczesności i dumie narodowej. Na plakatach widać nowoczesne fabryki, uśmiechnięte dzieci i błyszczące traktory. Ale wystarczy zejść z głównych alei, by zobaczyć kraj, który od dekad walczy z głodem, sankcjami i izolacją.
Dla jednych 80. rocznica Partii Pracy Korei to powód do dumy – dowód, że reżim trwa mimo prób zewnętrznej presji. Dla innych – to symbol wiecznej stagnacji, gdzie wszystko się zmienia, by nic się nie zmieniło.
ŻUL.pl podsumowuje:
Korea Północna świętuje, Kim obiecuje raj, a świat znów patrzy z mieszaniną fascynacji i niepokoju. Bo choć każdy naród ma swoich żuli, to tylko w Korei Północnej nawet oni muszą być – przynajmniej oficjalnie – szczęśliwi i lojalni wobec Partii.