Dziś, 26 października, oficjalnie cofamy czas. Dosłownie. O trzeciej była druga, czyli że śpimy godzinę dłużej. To znaczy – o drugiej jest druga, ale jeszcze wczoraj o drugiej była trzecia. I wszystko byłoby proste, gdyby nie to, że teraz człowiek nie wie, czy jak wstaje o siódmej, to to już siódma, czy dopiero szósta. Ale co tam – ważne, że kawa smakuje tak samo.
Zmiana czasu oznacza jedno: będzie szybciej ciemno. Słońce się schowa, ponuro się zrobi, a dzień skróci się o tyle, że zanim się człowiek obejrzy, to już noc. I to na tyle.
Ciekawy przypadek pochodzi z Radomia, gdzie Pan Wojciech postanowił powiedzieć systemowi „nie”. – Dla mnie to jest bez sensu, szybciej będzie ciemno, to i po co to komu – tłumaczy. – Ja nie zamierzam się do tego stosować, u mnie jest letni czas.
I tak Pan Wojciech będzie chodził do pracy godzinę później, jadł obiad o „swojej” dwunastej i kładł się spać, kiedy wszyscy już dawno śpią. Ale przynajmniej będzie miał rację po swojej stronie.
A my? My cofamy zegarki, naciągamy koc i przygotowujemy się na sezon, w którym szybciej się ściemnia – i to nie tylko na dworze.