Jak przetrwać apokalipsę zombie używając tylko sprzętu kuchennego?

Kiedy świat ogarnia chaos, cywilizacja się sypie, a sąsiad Stefan wraca z pracy z podejrzanie gnijącym uśmiechem i smakiem na ludzkie mózgi – nie panikuj. Nie musisz mieć broni palnej, miecza samurajskiego ani nawet bejsbola. Wystarczy, że wejdziesz do kuchni. Tam bowiem kryją się narzędzia zagłady… i nie chodzi tu o Twój blender z 1997 roku, który już raz próbował Cię zabić.

Panie i panowie, oto poradnik przetrwania apokalipsy zombie z wykorzystaniem wyłącznie sprzętu kuchennego.

1. Patelnia – Twoja nowa tarcza Kapitana Teflona

Nie doceniałeś jej, kiedy przypalałeś jajka, ale teraz patelnia to Twoja najlepsza przyjaciółka. Nie tylko zablokuje ugryzienie zombie (teflon odporny na wszystko!), ale odpowiednio użyta – z rozmachem – powali nawet najbardziej upierdliwego nieumarłego.

Pro tip: Wersja żeliwna – cięższa, ale idealna do headshotów. Tylko nie próbuj rzucać jak w kreskówkach. Prawdopodobnie zgubisz broń i nadgarstek.

2. Obieraczka do warzyw – ostrze ostatecznego przeznaczenia

Mała, niepozorna, zawsze gdzieś na dnie szuflady. Ale w Twoich rękach? To śmiercionośna broń precyzyjna! Obieraczka może przecinać nie tylko marchewki, ale również wyschnięte ścięgna nieumarłych.

Użycie bojowe: Celuj w oczy, gardło lub kolana – nic nie boli zombie tak bardzo jak utrata równowagi i godności.

3. Deska do krojenia – pancerny naramiennik lub broń obuchowa

Deska do krojenia – drewniana lub plastikowa – może być wszystkim, czego potrzebujesz. Zakładana na przedramię staje się tarczą, a przy odpowiednim zamachu… podręcznym katapultatorem dla zombiogłowych siniaków.

Tip survivalowy: Jeśli masz deskę bambusową – gratulacje, właśnie zyskałeś +10 do stylu i wytrzymałości.

4. Tarka – pułapka na głupich

Zostaw ją w drzwiach, na podłodze, albo przyczep do kija i machaj jak szalony. Tarka zdziera wszystko – od ziemniaka po zombie-poliki.

Zastosowanie alternatywne: Broń psychologiczna. Pokaż zombie, jak wygląda Twoje kolano po starciu z tarką. Odwrócą się z obrzydzenia.

5. Mikser ręczny – wirujące ostrze zagłady

Niech nie zmyli Cię kabel i dziwny przycisk turbo – mikser to kręciołowy egzekutor. Wsadź w gniazdko, chwyć za końcówkę i niech się kręci! Idealny do bliskich starć i odstraszania zombie z lękiem przed technologią.

Wersja PRO: Mikser akumulatorowy – nie ogranicza Cię brak prądu i możesz blendować zombiaki nawet w lesie.

6. Sitko – hełm desperacji

Wszyscy się śmieją… do momentu, gdy zombiak próbuje ugryźć Cię w głowę, a trafia na stal nierdzewną z IKEA. Sitko jako hełm? Tak, wygląda śmiesznie, ale też zaskakująco dobrze odbija zęby.

Estetyka bonusowa: Możesz przez nie widzieć – lepsze niż niektóre hełmy z gier RPG.

7. Chochla – broń klasztorna

Wyważona, długa, świetna do trzymania zombie na dystans. A w razie potrzeby możesz ugotować z niej zupę. Bo nawet wojownik potrzebuje rosołu.

Zakończenie: Nie bój się kuchni, bój się kucharza

W świecie zniszczonym przez apokalipsę zombie przetrwają nie najwięksi, nie najszybsi, ale ci, którzy potrafią zrobić broń z trzepaczki do jajek i zaimprowizować barykadę z garnków.

Więc następnym razem, gdy usłyszysz „Ughhhh… móóóózgiii…” – nie sięgaj po nóż… sięgnij po durszlak. Pokaż tym zombiakom, co to znaczy „zupa dnia”.

I pamiętaj: nie każdy bohater nosi pelerynę – niektórzy noszą fartuch.