Czy żul dostał kiedyś Oscara? Historia kina zna kilka podejrzanych przypadków

Co roku oczy całego filmowego świata zwracają się w stronę jednej gali — rozdania Academy Awards, znanych powszechnie jako Oskary. Nagrody te przyznaje Academy of Motion Picture Arts and Sciences od 1929 roku i mają one wyróżniać najwybitniejsze osiągnięcia w świecie kina.

Na czerwonym dywanie pojawiają się największe gwiazdy Hollywood, eleganckie stroje kosztują fortunę, a przemówienia pełne są wzruszeń, podziękowań i górnolotnych słów o sztuce.

Ale gdy przyjrzeć się historii tej gali uważniej… okazuje się, że gdzieś pomiędzy złotą statuetką a kieliszkiem szampana można dostrzec także wątki zaskakująco bliskie filozofii życia znanej spod niejednego osiedlowego sklepu.

Nagus, który niemal dostał owację na stojąco
Jednym z najbardziej pamiętnych momentów w historii Oskarów był incydent z 1974 roku. Podczas prezentacji nagrody na scenę wbiegł nagi mężczyzna.

Sprawcą był performer Robert Opel, który przebiegł przez scenę za plecami aktora David Niven i pokazał publiczności znak pokoju.

Publiczność zamarła na chwilę, lecz Niven zachował zimną krew i skomentował sytuację słowami sugerującymi, że największą radością w życiu tego człowieka było właśnie pokazanie światu… swoich braków garderoby.

Niektórzy historycy kina twierdzą, że był to performance artystyczny.
Inni podejrzewają, że była to pierwsza próba wprowadzenia na Oscary stylu „na lekko i bez zbędnych formalności”.

Oscar za najbardziej konsekwentne picie

W 1996 roku statuetkę dla najlepszego aktora zdobył Nicolas Cage za rolę w filmie Leaving Las Vegas.

Historia opowiada o scenarzyście, który wyjeżdża do Las Vegas z dość radykalnym planem — zamierza pić bez przerwy aż do końca życia.

Film jest dramatem i opowiada o bardzo poważnym problemie, jednak dla obserwatorów z Polski mogło to być także odkrycie, że Hollywood dopiero w latach 90. zaczęło analizować styl życia znany pod wieloma sklepami od dekad.

Pijane przemówienia — tradycja nieoficjalna
Choć gala wygląda niezwykle elegancko, historia Academy Awards zna wiele momentów, gdy emocje — lub napoje wyskokowe — brały górę nad powagą chwili.

Jednym z najbardziej minimalistycznych przemówień wygłosił aktor Joe Pesci, który odbierając nagrodę powiedział jedynie:
„To mój zaszczyt. Dziękuję.”
Po czym natychmiast opuścił scenę.
Niektórzy twierdzą, że była to elegancja i skromność.
Inni podejrzewają, że krótkie przemówienie było podyktowane chęcią szybkiego powrotu do stołu z napojami.

Bezdomny bohater, który zdobył Oscara

Film The Fisher King z 1991 roku opowiada historię człowieka żyjącego na ulicach Nowego Jorku, granego przez Robin Williams.
Choć historia jest pełna symboliki i dramatyzmu, widzowie mogli zobaczyć bohatera, który prowadzi życie włóczęgi — postaci doskonale znanej w każdym większym mieście świata.

Film zdobył Oscara dla aktorki drugoplanowej — Mercedes Ruehl — co oznacza, że tematyka uliczna zdołała jednak znaleźć drogę na najbardziej prestiżową scenę filmową świata.
Czy Akademia powinna stworzyć nową kategorię?

Patrząc na te historie można dojść do wniosku, że choć Academy Awards pozostają symbolem elegancji i prestiżu, to gdzieś pomiędzy czerwonym dywanem a afterparty pojawiają się momenty, które przypominają, że kino inspiruje się każdym fragmentem rzeczywistości.

Nawet tym, który czasem można spotkać na ławce pod sklepem.
Dlatego niektórzy żartują, że Akademia powinna rozważyć nowe kategorie:
Najbardziej przekonujące zataczanie się w roli głównej
Najlepszy dialog filozoficzny wygłoszony nad butelką
Najbardziej autentyczna scena siedzenia na krawężniku
A wtedy być może pewna część społeczeństwa wreszcie poczułaby, że Hollywood naprawdę ją reprezentuje.